niedziela, 14 października 2012

Rozdział V


Rozdział V

A więc , spotkałam go , on naprawdę istnieje. Nie mogłam pozbyć się z głowy tych myśli. Krążyły one w kółko , nie zostawiając mi żadnej odpowiedzi. Szukałam tego biura , które polecił mi Jimmy. Jimmy, właściwie nie znam go za bardzo, więc czemu mówię do niego po  imieniu?  Nie miałam pojęcia. Zdawało mi się , że w głębi , gdzieś tam w środku , znam go bardzo dobrze. Szłam przed siebie, uśmiechając się do wszystkich, niektórzy nawet odwzajemniali to ciepłym uśmiechem. Mimo mojego świetnego nastroju, czułam coś niepokojącego.  Moje rozmyślania zakończyłam , gdyż doszłam właśnie na Growse Bridge 23. Spojrzałam w niebo. Budynek był ogromny. Sięgał prawie ,że chmur. Wyglądał jak pewnego rodzaju pałac, szklana powłoka, odbijała promienie słoneczne, powodując krystaliczne pobłyski. Przed wejściem stały drewniane beczki z kolorowymi kwiatami wszelkiego rodzaju. Naprawdę , było czym nacieszyć oko. Nie podziwiając dłużej weszłam do środka, gdzie ujrzałam półkolistą , drewnianą recepcje, a za nią dosyć młodą kobietę. Wyglądała na zapracowaną, co minutę otrzymywała telefony od klientów, wzywała pracowników jednego po drugim , by przekazać im polecenia. Była to dość wielka firma.
Podeszłam do recepcjonistki przy ladzie i chciałam się umówić na spotkanie w sprawie pracy. Kobieta nakazała mi usiąść i chwilę poczekać. Wskazała mi szkarłatne fotele przy ścianie, na której wisiał wielki obraz przedstawiający martwą naturę .Ruszyłam w ich stronę i usiadłam w niesamowicie wygodnym fotelu. Siedziałam i patrząc w sufit skryłam dłonie w kieszeni. Znalazłam tam kartkę,  a na niej zapisany był numer telefonu. Rozłożyłam tą karteczkę , gdzie podpisane było  Jimmy . Ten śliczny . xo xo . Zaśmiałam się pod nosem, z powrotem wsadzając numer w kieszeń, podnosząc głowę zauważyłam , że stoi nade mną pewna dziewczynka.  Przestraszyłam się , wstając jak oparzona. Była piękna, lecz strasznie zaniedbana. Długie czarne włosy, poplątane tysiącami kołtunów, stare spodnie potargane, bluzka poplamiona, na co miała zarzuconą podziurawione palto. Nie spodziewałam się ,że ktoś nade mną stał. Grzecznie zapytałam czego ode mnie chcę, a ona usiadła na przeciwko mnie i spytała , czy chciałabym usłyszeć opowieść o przyjaźni.
Zdezorientowana, patrzyłam na nią z otwartymi ustami.
- Historia przyjaźni, która nie skończy się tak jak by pani chciała. - uśmiechnęła się słodko po  czym wstała i podeszła do mnie. Pogładziła mnie po włosach, popatrzyła głęboko w oczy i zaczęła opowiadać.
Pewnego razu  w jednym z dużych miast zamieszkały dwie przyjaciółki. Kochały się one bardzo mocno, gdyż obie kogoś w swoim życiu straciły. Wspierały się nawzajem, spędzały mnóstwo czasu w swoim towarzystwie. Razu pewnego poszły na plaże, leżały na ręcznikach,  łapiąc pierwsze promienie słońca. Jedna z dziewczyn zaciągnęła drugą do wody. Chlapały się popychały i donośnie śmiały. Bawiły się świetnie. Do czasu ... Historię przerwała jej recepcjonistka wypraszając ją z budynku. Ja za to wpatrzona w nią, usłyszałam tylko z jej ust. " Uważaj na siebie "
Zostałam zaproszona do gabinetu dyrektora zarządu. Ogarnęłam, więc swoje zdezorientowanie i ruszyłam do wyznaczonej sali. Po godzinnej rozmowie , zostałam przyjęta. Cieszyłam się, lecz nieskończona opowieść tej dziewczynki męczyła mnie bardziej. Wyszłam z biura , ruszając w stronę centrum, aby spotkać się z Em . Doszłam tam , a Emmy jeszcze nie było, usiadłam więc na pobliskiej ławce i pogrążyłam się w myślach.
* Pewnie to tylko jakaś wymyślona historia, czym ja się tak przejmuję. *  Mogłam tak w kółko zadręczać się tymi samymi pytaniami.  10 minut później przyszła do mnie Emi, usiadła obok z tym uroczym uśmiechem. Zapytała.
- Wszystko w porządku ? Nie wyglądasz najlepiej.
- Ah. Tak , wszystko w porządku. - Posłałam jej jeden z moich kryjących uśmiechów,  po czym dodałam.  - Chodźmy lepiej do domu.
- No właśnie. Myślę, że wezwiemy taksówkę i przy obiedzie wszystko sobie poopowiadamy, jestem bardzo głoodna. - Powiedziała radośnie i wzięła mnie za rękę prawie, że biegnąc w stronę postoju.

Przepraszam , że długo nie pisałam , ale znowu nie było czasu. Część bezsensu , ale jakakolwiek jest ^^
Zachęcam do koomentowania. :3 / Olka  ^o^

sobota, 6 października 2012

Rozdział IV


Rozdział IV

 Po opowiedzeniu i zjedzeniu posiłku, wyruszyłyśmy na miasto w poszukiwaniu pracy. Miasteczko było małe , choć przestronne. Dochodząc do jego centrum, pozbierałyśmy po parę różnych gazet i stojąc przy wielkim drzewie na środku miasta umówiłyśmy się w tym samym miejscu za 2 godziny. Ruszyłam, więc w stronę przeciwną do Em i zaczęłam szukać ogłoszeń na szybach sklepów. Po krążeniu w kółko przez 5 minut , znalazłam się w malutkiej dzielnicy ze sklepami. Rozglądałam się na różne strony, zastanawiając się czy znajdę coś ciekawego, kiedy nagle zobaczyłam jego. Tak to był on , chłopka z mojego snu, był identyczny, realny, zapach jego perfum było Czuć na końcu alei . Spotkaliśmy się wzrokiem , a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Złapałam się kurczowo za głowę , wmawiając sobie , że to nie może być prawda , zamknęłam na chwilę oczy i gdy je otworzyłam nikogo przede mną  już nie było.  Zdumiona tym co przed chwilą tu się stało , chciałam usiąść na ławce, która znajdowała się pod jedną z kamieniczek , kiedy naglą poczułam czyjąś rękę na moim nadgarstku nie zdążyłam się obrócić, kiedy nagle przede mną stał niebiańsko przystojny chłopak  z mojego snu.  Nachylił się przy mojej głowie, szeptając mi do ucha.
- Czy to mnie tak obserwujesz ? -“ uśmiechnął się przy tym zadziornie , lekko wzdychając . Rozpalił moje zmysły , a jego zapach drażnił moje nozdrza.
- Czemu tak uważasz ? - odpowiedziałam z kurczowo ściśniętym przez nerwy gardłem.
Nie usłyszałam odpowiedzi, chłopak wpatrywał się we mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W końcu tą ciszę przerwał on i powiedział
- Jestem Jimmy Fools. Miło mi by było gdybyś mogła mi się również przedstawić.
- Nazywam się Emilie Johnson.
- Emilie to ładne imię, moja mama się tak nazywała.
- Twoja mama nie , żyję ? - zapytałam , spuszczając głowę, kryjąc tym samym swoje zażenowanie .
- Tak od paru lat, zmarła na zawał serca, nie miała, żadnych szans na przeżycie.
- Moja mama też nie ,żyję . Zmarła 14 lat temu, a czuję jakby odeszła wczoraj.
- Skądś to znam. Tak trochę mi głupio spytać , ale może zechciałabyś się jeszcze spotkać i porozmawiać ?  Czuję ,że mamy wiele wspólnego. - Po tych słowach na mojej twarzy urósł wielki uśmiech.
- Oczywiście, nie ma problemu. Tylko teraz szukam pracy i nie wiem kiedy znajdę czas.
- Szukasz pracy ? Na Growsebridge 23 jest biuro, z tego co wiem szukają kogoś na miejsce sekretarki. Mogłabyś spróbować. -  Zaproponował.
- Naprawdę ? Nie mam pojęcia jak ci dziękować. - Chłopak uśmiechnął się do mnie ciepło , po czym zbliżył się kawałek, jednak szybko się odsunął i powiedział.
- Napiszę ci mój numer, jak pogadasz z tymi z agencji biurowej to zadzwoń się pochwalić i może wtedy się umówimy. -  Podał mi karteczkę z numerem telefonu i przeczesał ręką swoje ciemne włosy.
- Dzięki, jeszcze raz , za wszystko w sumie. - uśmiechnęłam się nieśmiało po czym przytuliłam nowo poznanego mężczyznę . Powiedziałam też , że muszę już iść , bo dosyć się spieszę, po czym ruszyłam w stronę podanej mi ulicy. Odwróciłam się tylko , by zobaczyć czy Jimmy już poszedł i zobaczyłam , że stoi w jednym miejscu, odprowadzając mnie wzrokiem. Na jego twarzy gościł ten sam uśmiech co w moim śnie. Ciepły pełen uczucia i opiekuńczości. Czułam , że naprawdę jesteśmy sobie dosyć bliscy.

Skomentuj , podziel się wrażeniami ; * `~ Olka ;3

 No to tak krótko dość , ale no ostatnio byłam na wycieczce i nie było czasu pisać, teraz jestem zmęczona i strasznie chce mi się spać. Spróbuję dodać dzisiaj jeszcze następną część opowiadania, postaram się , lecz naprawdę nie wiem jak to się skończy. ; D Zachęcam jeszcze raz do pisania komentarzy i pomocy w rozpowszechnianiu  bloga . ; ))

wtorek, 2 października 2012

Rozdział III


Rozdział III

Po zakończonej godzinnej kąpieli , wróciłam do Emmy i usiadłyśmy na podłodze na puchatych poduszkach , wpatrując się w siebie z szerokim uśmiechem.  Chwilę później leżałyśmy już ze śmiechu na ziemi, z podnieceniem opowiadałyśmy o tym mieszkaniu.  Po 22  byłyśmy wykończone , tą przeprowadzką. Przebrałyśmy się w piżamy i położyłyśmy na łóżkach , tępo wpatrując się w sufit. Naszą ciszę przerwał głos Em .
- No to kiedy wybieramy się na tą twoją sławną plażę ? - zapytała  z podekscytowaniem.
- No wiesz, na plaże pójdziemy może jak się dobrze urządzimy i załatwimy sobie jakąkolwiek pracę , co ?
- No w porządku. Już nie mogę się doczekać , żeby zobaczyć cię w akcji. - odpowiedziała, o czym obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę , po czym zasnęłyśmy. Tej nocy miałam koszmar, który zmienił się w historię wartą opowiedzenia . Śniło mi się , że byłam sama na plaży, słońce świeciło, wiatr lekko rozwiewał moje włosy. Klęczałam przy desce surfingowej , smarując ją woskiem, gdy nagle usłyszałam wypowiadane przez kogoś moje imię. Wstała poddenerwowana, szybko penetrując wzrokiem całą plaże. Nikogo nie widziałam , byłam zupełnie sama, co było dziwne, bo ta plaża zawsze była atrakcją wielu ludzi. Zignorowałam, więc to i wzięłam deskę pod rękę ruszając w stronę morza. Popłynęłam dalej czekając na zbliżającą się falę . Gdy była już wystarczająco blisko , stanęłam w odpowiedniej pozycji szykując się do surfowania. Jednak coś się zmieniło. Na słońce naszły warstwy ciemnych , wręcz czarnogranatowych chmur, zostawiając mnie twarzą w twarz z ciemnością. Spoglądałam ze strachem raz na niebo, raz na falę , które stawały się coraz bardziej wzburzone.  Ogarnęłam się szybko i dzielnie stanęłam i złapałam równowagę jak to mnie uczyła mama , czułam się wtedy silna. To wszystko działo się coraz szybciej, a moje serce ledwo mieściło się w mojej piersi ,  Chwilę później jednak było już po wszystkim. Zawsze podobno w sytuacjach zagrażających życiu, wiele zdarzeń mijało przed oczami, w moim przypadku tak nie było. Obserwowałam nerwowo, zjawiska dziejące się w okół mnie, w jednym momencie , poczułam silny ból. To była ogromna fala. Wielka tafla wody runęła na mnie w ułamku sekundy, zostawiając moje ciało w podwodnych ruinach. Ocknęłam się już na plaży, a  nade mną pochylał się przecudny chłopak, szatyn ścięty na krótko, lekki zarost zdobiący jego wydatną szczękę, oczy miał brązowe, tak ciemne , pełne ciepła , usta były pełne, a zęby śnieżnobiałe. Otworzyłam, więc powoli oczy, a chłopak uśmiechnął się, wzdychając z ulgą. Zapytał mnie czy wszystko w porządku, czy dobrze się czuję . Po czym pomógł mi spokojnie usiąść i odetchnąć po tylu wrażeniach. Gdy doszłam do siebie , zabrał mnie na spacer po plaży. Chodziliśmy tak podziwiając rozchmurzone już niebo, na którym widniał już przepiękny widok zachodzącego słońca. Zaczął nieśmiało.
- A więc , co się dokładnie stało , że znalazłaś się .. Ym pod wodą ?
- Sama dokładnie nie wiem co się stało, słabo pamiętam. Poczułam tylko ogromny ból, brak złapania tchu i później już straciłam przytomność i obudziłam się przy tobie. Nie mam pojęcia jak to zrobiłeś, ale dziękuję, nie mam słów, aby opisać ci jak bardzo jestem ci wdzięczna za uratowanie mi życia.
Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, a on uśmiechnął się do mnie ciepło i otarł kciukiem spływającą po moim policzku łzę, po czym dodał.
- Nie płacz, miałaś wiele szczęścia , że akurat tędy przechodziłem, plaża była zupełnie pusta w innym razie już by cię tu nie było. - Powiedział to i zaśmiał się , co sprawiało mi dziwną przyjemność.
- Właśnie , nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć. Moje podziękowania to z pewnością za mało. - Odwróciłam głowę w drugą stronę, unikając jego spojrzenia , które przyprawiało mnie o dreszcze,lecz chłopak delikatnie ręką przekierował moją głowę spotykając nasze spojrzenia, był ode mnie sporo wyższy, zbliżył się do mnie i lekko musnął moje usta swoimi ciepłymi wargami, a za chwilę to zamieniło się namiętny pocałunek. Odsunął się ode mnie , spojrzał w oczy i powiedział.
- To będzie dla mnie odpowiednim podziękowaniem.
Nie zdążyłam nic zrobić , gdyż obudził mnie donośny dźwięk budzika. Było trochę po 8.30 . Podniosłam ociężałe ciało, wślizgując stopy w różowe kapcie. Podeszłam do łóżka Em nie odrywając nóg od ziemi , po czym skoczyłam na nią i obudziłam ją. Emma zaskoczona tak gwałtowną pobudką, otworzyła oczy w wytrzeszczu .
- Co ty do cholery robisz , chcesz , żebym ja zawału dostała ? - zaśmiała się, lecz nadal nie mogła opanować  lekkiego przerażenia.
- Nie no przepraszam , ale miałam ciekawy sen. No chyba ,że nie chcesz znać szczegółów.
- No dobra opowiadaj.
- Musisz poczekać, najpierw zrobimy sobie pyszne śniadanie. Chodź na NALEŚNIKI . - krzyknęłam jej prosto w twarz , lecz jej dwa razy nie trzeba tego słowa powtarzać , co do naleśników zawsze była prze stole pierwsza. Usiadłyśmy koło siebie, jedząc najważniejszy posiłek dnia, opowiedziałam Emmie szaloną opowieść. Em wpatrzona we mnie słuchała z zaciekawieniem całej historii, przeżywała ją razem ze mną.
Później westchnęłam tylko głośno i wyznałam przyjaciółce jak bardzo chciałabym spotkać tak cudownego chłopaka jakim był superbohater mojego snu.

Skomentuj, podziel się wrażeniami ; * ~` Olka ; 3

poniedziałek, 1 października 2012

Rozdział II


Rozdział II

Po dłuższej podróży dotarłyśmy na miejsce. Jeszcze przed przyjazdem tutaj do Beaufort znalazłyśmy dla siebie mieszkanie i aktualnie szukamy pracy i kierunku studiów. Ogólnie wolałabym nie zajmować się nauką , a surfingiem. Gdy byłam mała , mama zabierała mnie wieczorami na plażę i uczyła utrzymywać równowagę na desce. Wtedy to było dla mnie coś nie do opisania. Odpuściłam sobie pływanie na jakiś czas gdy mama zaczęła chorować, nowotwór zajął większą część organizmu i zostało jej mniej niż 20 % szans na przeżycie. Ojciec pił zamiast pomóc nam w tych trudnych chwilach , szczególnie , że ja byłam mała i nie miałam pojęcia co robić by moja najukochańsza mamusia nie cierpiała.  Gdy minęło u mnie pięć wiosen , mama opuściła mnie zamykając delikatnie oczy. Powiedziała jeszcze , że jest śpiąca i musi się zdrzemnąć. Niestety już się nie obudziła. Wołałam ją setki razy .
- Mamusiu ! Mamusiu obudź się , proszę! Mamoo !
Nie odpowiadała mi , chociaż wiedziała jak bardzo jej potrzebowałam. Te lata spędzone z ojcem były dla mnie piekłem , był surowy , ale przestał pić. Musiałam wykonywać wszystkie obowiązki domowe. Nie powiem jednak , bo w szkole byłam prawie , że prymusem , ale miałam lekkie problemy z matematyką.  Kończąc podstawówkę ze świadectwem z wyróżnieniem wyjechaliśmy do Oxford. Poczym zaprzyjaźniłam się z Em.  Byłyśmy nierozłączne . Byłyśmy sobie najbliższe , gdyż ona też straciła matkę i doskonale rozumiałyśmy swoje uczucia. W zasadzie byłyśmy dla siebie kimś więcej niż przyjaciółkami, stałyśmy się siostrami. W wieku 17 lat ojciec zaczął chorować. Po badaniach wykryto u niego raka trzustki, wywołanego przez nadmiar alkoholu. Lekarze dawali mu jeszcze minimalnie 3 lata życia. Pomylili się ojciec zmarł
 po upływie niecałego roku. Zostałam wtedy zupełnie sama , czułam się osamotniona, miałam depresję, chociaż ojciec nie był dla mnie kimś wyjątkowym, ale i tak czułam pewnego rodzaju stratę. Emma, jako jedyna zatroszczyła się o mnie, rozmawiała o różnych rzeczach , byle by  tylko mnie rozweselić.  Minęło przeszło 3 miesiące, a my po dłuższej namowie Pana Andersena wyjechałyśmy do Beaufort.  I oto skrócony mój życiorys . No to powracając do teraźniejszości...
W zakupionym przez nas domu znajdowało się wszystko co nam było potrzebne, telewizor, wyposażona kuchnia , łazienka z dużą wanną, sypialnia, pokój gościnny, dwie garderoby, było cudownie. Od razu zaczęłyśmy się rozpakowywać. W między czasie włączyłyśmy radio i tańczyłyśmy do różnych piosenek , szalone tańce , po czym wróciłyśmy do kończenia wypakowywania rzeczy. Skończyłyśmy około godziny 19 , a potem zrobiłyśmy kolację i zjadłyśmy ją przy telewizorze . Po zakończeniu posiłku , oznajmiłam Em , że idę się myć, po czym ruszyłam w podskokach w stronę łazienki.

Skomentuj , podziel się wrażeniami ; * xd ~` Olka

Rozdział I


Rozdział I
Nazywam się Emilie Johnson moim rodzinnym miastem jest Beaufort , znajdującym się gdzieś nad morzem. Moje dzieciństwo było dość zimne i mało uczuciowe, ponieważ matkę straciłam w wieku 5 lat i zostałam sama z surowym ojcem. Rok później wyjechaliśmy do Oxford'u , gdzie poznałam moją obecną przyjaciółkę Emmę Andersen. Śliczna blondynka o długich falowanych włosach, oczy miała tak niebieskie niczym klarowny ocean, sylwetka jej była doskonała, zawsze poruszała się zgrabnie i delikatnie, zdobiła lekko oczy cieniem do powiek i tuszem do rzęs. Odkąd tylko pamiętam potrafiła dobrać ciuchy do biżuterii i makijażu. Podziwiałam ją , była jak anioł. Tego nie mogłam powiedzieć o mnie różniłyśmy się od siebie jednoznacznie. Byłam szczupłą ,  brunetką , o oczach tak ciemnych jak noc, włosy zawsze znajdowały się w lekkim nieładzie, opadając na ramiona. Moje ciało odznaczało się szczególną opalenizną , mieszkając blisko plaży , zawsze tam przebywałam. Promienie słoneczne , można powiedzieć były ze mną w bliższych kontaktach, bardzo szybko " podpiekałam " swoje krągłości. Mój styl był bardziej na luzie , Topy , krótkie spodenki i trampki . Wracając jednak do opowieści mojego życiorysu. Mając 18 lat mój ojciec zmarł, a ja ponownie wyjechałam do Beaufort zabierając ze sobą Em.


Skomentuj , podziel się wrażeniami . ; *

Małe wprowadzenie ; D

Witam . Jestem Olka i mam zamiar dodawać na tym oto blogu opowiadania , a tematyce różnorodnej , będę również otwarta na propozycje poszczególnych rozdziałów , które można mi wysyłać na mój e-mail :
opowiadaniazsensem@wp.pl lub po prostu pisać w komentarzach .  ; ))

Oczywiście nie musicie ograniczać się też w dodawaniu komentarzy , pisania opinii na temat mojego stylu pisania , rozszerzając popularność tej strony i różnych tego typu , rzeczy . ; D

Zależy mi również , na wszelkiej lekkości czytania tych opowiadań , nie chcę broń Boże , aby moje historię sprawiały , aby ktoś się nudził , lub miał jakiekolwiek trudności ze zrozumieniem ich treści , dlatego tak jak wspomniałam , komentujcie , mówiąc mi czy coś trzeba będzie zmieniać to coś pokombinuje  ; p |

Hmm , co można tu jeszcze napisać ?  Jakieś ulepszenia , będą co jakiś czas wprowadzane , aby oprócz opowiadań dla zabicia czasu można było nacieszyć oko ciekawymi kombinacjami kolorystycznymi bloga .
No to na razie tyle , jeśli o czymś zapomniałam , lub macie pytania dotyczące tego bloga zapraszam serdecznie do udzielania wszelkiego typu pytań .  ; ))

Dziękuuję za uwagę  ! ~` Olka ; 3