wtorek, 2 października 2012
Rozdział III
Rozdział III
Po zakończonej godzinnej kąpieli , wróciłam do Emmy i usiadłyśmy na podłodze na puchatych poduszkach , wpatrując się w siebie z szerokim uśmiechem. Chwilę później leżałyśmy już ze śmiechu na ziemi, z podnieceniem opowiadałyśmy o tym mieszkaniu. Po 22 byłyśmy wykończone , tą przeprowadzką. Przebrałyśmy się w piżamy i położyłyśmy na łóżkach , tępo wpatrując się w sufit. Naszą ciszę przerwał głos Em .
- No to kiedy wybieramy się na tą twoją sławną plażę ? - zapytała z podekscytowaniem.
- No wiesz, na plaże pójdziemy może jak się dobrze urządzimy i załatwimy sobie jakąkolwiek pracę , co ?
- No w porządku. Już nie mogę się doczekać , żeby zobaczyć cię w akcji. - odpowiedziała, o czym obydwie wybuchnęłyśmy śmiechem. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę , po czym zasnęłyśmy. Tej nocy miałam koszmar, który zmienił się w historię wartą opowiedzenia . Śniło mi się , że byłam sama na plaży, słońce świeciło, wiatr lekko rozwiewał moje włosy. Klęczałam przy desce surfingowej , smarując ją woskiem, gdy nagle usłyszałam wypowiadane przez kogoś moje imię. Wstała poddenerwowana, szybko penetrując wzrokiem całą plaże. Nikogo nie widziałam , byłam zupełnie sama, co było dziwne, bo ta plaża zawsze była atrakcją wielu ludzi. Zignorowałam, więc to i wzięłam deskę pod rękę ruszając w stronę morza. Popłynęłam dalej czekając na zbliżającą się falę . Gdy była już wystarczająco blisko , stanęłam w odpowiedniej pozycji szykując się do surfowania. Jednak coś się zmieniło. Na słońce naszły warstwy ciemnych , wręcz czarnogranatowych chmur, zostawiając mnie twarzą w twarz z ciemnością. Spoglądałam ze strachem raz na niebo, raz na falę , które stawały się coraz bardziej wzburzone. Ogarnęłam się szybko i dzielnie stanęłam i złapałam równowagę jak to mnie uczyła mama , czułam się wtedy silna. To wszystko działo się coraz szybciej, a moje serce ledwo mieściło się w mojej piersi , Chwilę później jednak było już po wszystkim. Zawsze podobno w sytuacjach zagrażających życiu, wiele zdarzeń mijało przed oczami, w moim przypadku tak nie było. Obserwowałam nerwowo, zjawiska dziejące się w okół mnie, w jednym momencie , poczułam silny ból. To była ogromna fala. Wielka tafla wody runęła na mnie w ułamku sekundy, zostawiając moje ciało w podwodnych ruinach. Ocknęłam się już na plaży, a nade mną pochylał się przecudny chłopak, szatyn ścięty na krótko, lekki zarost zdobiący jego wydatną szczękę, oczy miał brązowe, tak ciemne , pełne ciepła , usta były pełne, a zęby śnieżnobiałe. Otworzyłam, więc powoli oczy, a chłopak uśmiechnął się, wzdychając z ulgą. Zapytał mnie czy wszystko w porządku, czy dobrze się czuję . Po czym pomógł mi spokojnie usiąść i odetchnąć po tylu wrażeniach. Gdy doszłam do siebie , zabrał mnie na spacer po plaży. Chodziliśmy tak podziwiając rozchmurzone już niebo, na którym widniał już przepiękny widok zachodzącego słońca. Zaczął nieśmiało.
- A więc , co się dokładnie stało , że znalazłaś się .. Ym pod wodą ?
- Sama dokładnie nie wiem co się stało, słabo pamiętam. Poczułam tylko ogromny ból, brak złapania tchu i później już straciłam przytomność i obudziłam się przy tobie. Nie mam pojęcia jak to zrobiłeś, ale dziękuję, nie mam słów, aby opisać ci jak bardzo jestem ci wdzięczna za uratowanie mi życia.
Spojrzałam na niego ze łzami w oczach, a on uśmiechnął się do mnie ciepło i otarł kciukiem spływającą po moim policzku łzę, po czym dodał.
- Nie płacz, miałaś wiele szczęścia , że akurat tędy przechodziłem, plaża była zupełnie pusta w innym razie już by cię tu nie było. - Powiedział to i zaśmiał się , co sprawiało mi dziwną przyjemność.
- Właśnie , nie wiem jak mam ci się odwdzięczyć. Moje podziękowania to z pewnością za mało. - Odwróciłam głowę w drugą stronę, unikając jego spojrzenia , które przyprawiało mnie o dreszcze,lecz chłopak delikatnie ręką przekierował moją głowę spotykając nasze spojrzenia, był ode mnie sporo wyższy, zbliżył się do mnie i lekko musnął moje usta swoimi ciepłymi wargami, a za chwilę to zamieniło się namiętny pocałunek. Odsunął się ode mnie , spojrzał w oczy i powiedział.
- To będzie dla mnie odpowiednim podziękowaniem.
Nie zdążyłam nic zrobić , gdyż obudził mnie donośny dźwięk budzika. Było trochę po 8.30 . Podniosłam ociężałe ciało, wślizgując stopy w różowe kapcie. Podeszłam do łóżka Em nie odrywając nóg od ziemi , po czym skoczyłam na nią i obudziłam ją. Emma zaskoczona tak gwałtowną pobudką, otworzyła oczy w wytrzeszczu .
- Co ty do cholery robisz , chcesz , żebym ja zawału dostała ? - zaśmiała się, lecz nadal nie mogła opanować lekkiego przerażenia.
- Nie no przepraszam , ale miałam ciekawy sen. No chyba ,że nie chcesz znać szczegółów.
- No dobra opowiadaj.
- Musisz poczekać, najpierw zrobimy sobie pyszne śniadanie. Chodź na NALEŚNIKI . - krzyknęłam jej prosto w twarz , lecz jej dwa razy nie trzeba tego słowa powtarzać , co do naleśników zawsze była prze stole pierwsza. Usiadłyśmy koło siebie, jedząc najważniejszy posiłek dnia, opowiedziałam Emmie szaloną opowieść. Em wpatrzona we mnie słuchała z zaciekawieniem całej historii, przeżywała ją razem ze mną.
Później westchnęłam tylko głośno i wyznałam przyjaciółce jak bardzo chciałabym spotkać tak cudownego chłopaka jakim był superbohater mojego snu.
Skomentuj, podziel się wrażeniami ; * ~` Olka ; 3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetne. Czekam na kolejną część. ; )
OdpowiedzUsuń