poniedziałek, 1 października 2012

Rozdział II


Rozdział II

Po dłuższej podróży dotarłyśmy na miejsce. Jeszcze przed przyjazdem tutaj do Beaufort znalazłyśmy dla siebie mieszkanie i aktualnie szukamy pracy i kierunku studiów. Ogólnie wolałabym nie zajmować się nauką , a surfingiem. Gdy byłam mała , mama zabierała mnie wieczorami na plażę i uczyła utrzymywać równowagę na desce. Wtedy to było dla mnie coś nie do opisania. Odpuściłam sobie pływanie na jakiś czas gdy mama zaczęła chorować, nowotwór zajął większą część organizmu i zostało jej mniej niż 20 % szans na przeżycie. Ojciec pił zamiast pomóc nam w tych trudnych chwilach , szczególnie , że ja byłam mała i nie miałam pojęcia co robić by moja najukochańsza mamusia nie cierpiała.  Gdy minęło u mnie pięć wiosen , mama opuściła mnie zamykając delikatnie oczy. Powiedziała jeszcze , że jest śpiąca i musi się zdrzemnąć. Niestety już się nie obudziła. Wołałam ją setki razy .
- Mamusiu ! Mamusiu obudź się , proszę! Mamoo !
Nie odpowiadała mi , chociaż wiedziała jak bardzo jej potrzebowałam. Te lata spędzone z ojcem były dla mnie piekłem , był surowy , ale przestał pić. Musiałam wykonywać wszystkie obowiązki domowe. Nie powiem jednak , bo w szkole byłam prawie , że prymusem , ale miałam lekkie problemy z matematyką.  Kończąc podstawówkę ze świadectwem z wyróżnieniem wyjechaliśmy do Oxford. Poczym zaprzyjaźniłam się z Em.  Byłyśmy nierozłączne . Byłyśmy sobie najbliższe , gdyż ona też straciła matkę i doskonale rozumiałyśmy swoje uczucia. W zasadzie byłyśmy dla siebie kimś więcej niż przyjaciółkami, stałyśmy się siostrami. W wieku 17 lat ojciec zaczął chorować. Po badaniach wykryto u niego raka trzustki, wywołanego przez nadmiar alkoholu. Lekarze dawali mu jeszcze minimalnie 3 lata życia. Pomylili się ojciec zmarł
 po upływie niecałego roku. Zostałam wtedy zupełnie sama , czułam się osamotniona, miałam depresję, chociaż ojciec nie był dla mnie kimś wyjątkowym, ale i tak czułam pewnego rodzaju stratę. Emma, jako jedyna zatroszczyła się o mnie, rozmawiała o różnych rzeczach , byle by  tylko mnie rozweselić.  Minęło przeszło 3 miesiące, a my po dłuższej namowie Pana Andersena wyjechałyśmy do Beaufort.  I oto skrócony mój życiorys . No to powracając do teraźniejszości...
W zakupionym przez nas domu znajdowało się wszystko co nam było potrzebne, telewizor, wyposażona kuchnia , łazienka z dużą wanną, sypialnia, pokój gościnny, dwie garderoby, było cudownie. Od razu zaczęłyśmy się rozpakowywać. W między czasie włączyłyśmy radio i tańczyłyśmy do różnych piosenek , szalone tańce , po czym wróciłyśmy do kończenia wypakowywania rzeczy. Skończyłyśmy około godziny 19 , a potem zrobiłyśmy kolację i zjadłyśmy ją przy telewizorze . Po zakończeniu posiłku , oznajmiłam Em , że idę się myć, po czym ruszyłam w podskokach w stronę łazienki.

Skomentuj , podziel się wrażeniami ; * xd ~` Olka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz